Jeśli chcemy w krótkim czasie poznać jak najwięcej
uroków Czarnej Afryki, to niewątpliwie powinniśmy wybrać Tanzanię. W tym kraju znajdują się bowiem
obfitujące w dziką zwierzynę wielkie parki narodowe, ze słynnym Serengeti na czele, tu można spotkać
rdzennych mieszkańców Afryki, Masajów, rozkoszować się wspaniałymi plażami nad Oceanem Indyjskim. A nade
wszystko na obszarze Tanzanii znajduje się magiczna góra - najwyższy szczyt Afryki, Kilimandżaro. Nic zatem
dziwnego, że Mariusz Jachimczuk obrał ten kraj celem swej trzytygodniowej podróży do Afryki.
Podróż ta zaczęła się, jak w przypadku większości globtroterów
odwiedzających Afrykę Wschodnią, w stolicy Kenii, Nairobi, tu bowiem można dotrzeć najtaniej wprost z
Europy. Bezpośrednio z Nairobi nasz podróżnik wraz z grupką przyjaciół udał się główną drogą biegnącą na
południe do Tanzanii. Pierwszym celem podróży w Tanzanii było miasto Arusha, położone u stóp wulkanu Meru, w
niewielkiej odległości od słynnej góry Kilimandżaro. Stąd można wyruszyć na zdobycie najwyższego szczytu
Afryki, stąd również wyruszają liczne grupy turystów na safari po okolicznych parkach narodowych.
W Arusha nasi podróżnicy zdecydowali się podjąć wyzwanie wejścia na
Kilimandżaro. Można tego próbować dokonać tylko w zorganizowanych grupach z przewodnikiem, tragarzami i
kucharzem, tak więc została wybrana agencja trekkingowa, z którą Mariusz wraz z przyjaciółmi wyruszył na
szlak. Jest kilka dróg wejścia na Kilimandżaro - najbardziej popularną stanowi szlak Marangu. Prowadzi on w
dolnej części przez górski las z bogatą tropikalną roślinnością. Po dotarciu do schroniska Mandara (2700 m)
drugiego dnia wędrówki szata roślinna zmienia się na coraz rzadszą roślinność wysokogórską z
charakterystycznymi
potężnymi senecjami. Drugie schronisko na trasie, Horombo Hut leży na wysokości ok. 3700 metrów; tu zwykle
wchodzący na szczyt turyści zatrzymują się, aby uzyskać niezbędną na większej wysokości aklimatyzację.
Kolejnym etapem trasy jest położone na wysokości 4700 metrów Kibo Hut. Tu spędza się tylko część nocy,
bowiem już o północy następuje pobudka i wymarsz w kierunku szczytu. Po kilku godzinach bardzo męczącej
wędrówki o świcie nasz podróżnik dotarł do brzegu krateru, tzw. Gilmans Point, aby po następnych 2 godzinach
osiągnąć najwyższy punkt wierzchołka Kibo - 5895 m. Stąd roztaczały się wspaniałe widoki na słynny lodowiec
Kilimandżaro, usytuowany w pobliżu kopuły szczytowej.
Po zejściu ze szczytu i powrocie do Arusha rozpoczął się drugi etap
afrykańskiej przygody - safari po największym parku narodowym Tanzanii, Serengeti. Na tej wielkiej sawannie
można spotkać nieprzeliczone stada zwierząt kopytnych: zebr, antylop wszelkiego rodzaju, bawołów,
migrujących w poszukiwaniu pożywienia z południa na północ i odwrotnie. Spotyka się tu oczywiście liczne
drapieżniki: lwy, lamparty, gepardy, hieny. W rzekach i zbiornikach wodnych wylegują się krokodyle i
hipopotamy. Po sawannie przemieszczają się także stada słoni, wśród kolczastych akacji pożywiają się żyrafy.
To wszystko można zobaczyć, jeżdżąc po
olbrzymich obszarach sawanny samochodem terenowym z dobrym przewodnikiem, znającym miejsca przebywania i
zwyczaje zwierząt. Nocuje się także w buszu, co stwarza dodatkowe okazje do bliskiego kontaktu z przyrodą.
Niezwykła atrakcję tego regionu stanowi położony na obrzeżach parku Krater Ngorongoro. Ta duża kaldera o
średnicy ok. 20 km i ścianach osiągających kilkaset merów wysokości gromadzi wewnątrz olbrzymią ilość
zwierząt, stąd też bywa nazywana "Arką Noego". W kraterze znajduje się także jezioro Magadi, będące azylem
dla wielu ptaków, z zwłaszcza flamingów.
Oprócz typowego safari nasz podróżnik odbył także krótki trekking w dzikim
krajobrazie wulkanicznego pasma, zwanego Craters, ciągnącego się wzdłuż Wielkiego Rowu Afrykańskiego.
Miejscowe wulkany osiągają wysokość ok. 3000 metrów, niektóre z nich jak wulkan Lengai, wciąż wykazują
aktywność. W tym krajobrazie można także spotkać normalne wioski Masajów - ludu żyjącego w tym regionie od
setek lat, kultywującego wciąż swoje tradycje ubiorów i zwyczajów, wyróżniające go spośród innych ludów
Afryki.
Finalnym akcentem wędrówki po tej części Tanzanii była krótka wizyta nad
słonym jeziorem Natron, usytuowanym przy granicy z Kenią. Stąd nastąpił powrót do miasta Arusha, gdzie po
krótkim odpoczynku rozpoczął się trzeci, ostatni etap tanzańskiej przygody - podróż nad Ocean Indyjski. Po
kilkunastu godzinach jazdy autobusem nasz podróżnik dotarł do dawnego miasta stołecznego Dar-es-Salaam, skąd
po dwóch godzinach płynięcia wodolotem osiągnął wyspę Zanzibar. Wyspa ta jest niewątpliwą atrakcją,
zwłaszcza po trudach wędrówek we wnętrzu kraju. Stolica wyspy Zanzibar, to przede wszystkim starówka zwana
Kamiennym Miastem - urokliwa, z licznymi zabytkami z czasów arabskich i
późniejszych, z niepowtarzalną atmosferą, stworzoną przez mieszankę ras i narodowości zamieszkujących wyspę.
Niedaleko od stolicy jest usytuowana mała wyspa, zwana Wyspą Więzienną, na której z dawnego więzienia
pozostały tylko mury, natomiast jej atrakcją są obecnie potężne żółwie z Aldabry. Wokół wyspy można oglądać
podwodne życie na rafie koralowej. Ciekawą atrakcją Zanzibaru jest wycieczka w głąb wyspy zwana Spice Tour,
podczas której można poznać w naturze wiele egzotycznych przypraw i owoców, takich jak pieprz, cynamon,
kardamon, gałka muszkatołowa, ananasy czy owoce liczi. Przewodnicy częstują kokosami zdjętymi wprost z
palmy, ofiarując także ciekawe wyroby z liści palmowych. Jednak tym, co najbardziej przyciąga turystów na
wyspę, są przepiękne plaże, zwłaszcza na wschodnim i północnym krańcu wyspy. Można tu w idyllicznym
krajobrazie, z dala od cywilizacji, wspaniale wypoczywać, korzystając z uroków ciepłego morza i ciągnących
się kilometrami piaszczystych plaż. Krótka wizyta w północnej części Zanzibaru zakończyła trzytygodniową
podróż Mariusza po Tanzanii.