Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Towarzystwa Eksploracyjnego
Strona główna
O Towarzystwie
Program spotkań TE
Relacje ze spotkań TE
Relacje z wypraw
Relacja specjalna na 25-lecie TE
Dyskusyjne forum globtroterów
Informacje wydawnicze
Galeria zdjęć
Ciekawe adresy internetowe
Skrzynka pocztowa
Archiwum
Relacje ze spotkań TE
Poprzednie spotkania:
Himalaje Garhwalu
Birma
Yunnan
Grenlandia
Wyspy greckie
więcej...

     Kraków, Santoryn, Kreta, Luksor, Asmara, Dżibuti, Entebbe, Bukawu, Goma - to niektóre z miejsc na trasie przebytej dwupłatowcem AN-2 przez wieloletniego sympatyka Towarzystwa i cenionego prelegenta-gawędziarza, p. Ryszarda Czajkowskiego. Jako pasażer zabrał się do Demokratycznej Republiki Konga, dokąd leciał "na robotę" wysłużony "Antek".

     Taki lot to wielka frajda i przygoda, chociażby dlatego, że AN-2 ma praktyczny pułap 3100 m, nie może latać w chmurach i zamiast powszechnie stosowanej nafty domaga się benzyny lotniczej, którą dziś już nie na wszystkich lotniskach mają.

     Te ograniczenia spowodowały, że na samym początku wyprawy, w Krakowie, trzeba było około tygodnia czekać na poprawę pogody, żeby między szczytami Karpat a podstawą chmur pojawił się czysty "prześwit".

     Poza byłymi KDL-ami samolot budził na lotniskach sensację, piloci chętnie się przy nim fotografowali na pamiątkę.

     Dobrze chociaż, że maszynę wyposażono w ostatnich latach w znakomity odbiornik GPS (systemu lokalizacji satelitarnej), który nie tylko precyzyjnie wskazywał współrzędne geograficzne samolotu w każdej chwili, ale jeszcze proponował kilka najbliższych lotnisk, co gdzieś w środku afrykańskiej dziczy mogło się okazać szczególnie cenne.

     Na kilku zdjęciach obejrzeliśmy afrykańskie krajobrazy widziane z lotu ptaka - typowe ciemne, pozbawione roślinności góry wznoszące się z piaszczystych równin, półpustynie, na których zieleń znaczyła bieg okresowych strumyków, a gdzie indziej wioski otoczone leśną gęstwiną. Zajrzeliśmy z naszym podróżnikiem do Karnaku i Doliny Królów, rzuciliśmy okiem na kolosy Memnona, przeszliśmy się po uliczkach Addis Abeby i paru innych afrykańskich miast.

     Na miejscu, w Kongo podróżnik miał okazję trochę polatać i "Antkiem", i śmigłowcem. Do czego służą te środki latające w Kongu? Okazuje się, że przewożą nie tylko ludzi, ale i towary masowe, dość nieoczywiste: olej palmowy, potrzebny w cywilizowanym świecie jako olej maszynowy, oraz woreczki z ciężką, srebrzystą rudą bliżej nieznanego przeznaczenia, ale bardzo cenną. Dzięki tym lokalnym wycieczkom Ryszard obejrzał także kongijską "prowincję", co go oczywiście bardzo frapowało.

     Nasz prelegent lubi (w najlepszym sensie) dziewczyny, dawał temu wielokrotnie wyraz - i znakomicie je fotografuje. Pokazał nam całą galerię afrykańskich piękności od niemowląt przy piersi do staruszek, ale ze szczególnym uwzględnieniem tych pośrodku, wyjątkowo atrakcyjnych.

     W warunkach kraju, który oficjalnie nazywa się Demokratyczna Republika Konga (z oczywistym naciskiem na "demokratyczna" - skąd my to pamiętamy?) zaglądanie w odległe kąty, a zwłaszcza fotografowanie i filmowanie groziło mu wielokrotnie konfiskatą materiału, kamer a nawet aresztem, z którego trzeba go było wykupywać za stosowny bakszysz. Smutni panowie na wiadomych etatach przyglądali mu się pilnie. No ale wszystko skończyło się bez strat.

     Powrót do Polski był znacznie mniej romantyczny i przygodonośny niż podróż w tamtą stronę, za to bardzo kosztowny - KLM-em.

     (Spisał L. Adamski)


 KOMUNIKATY
Już wkrótce kilka kolejnych serwisów zapraszamy do ich odwiedzania. Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

żeby otworzyć okienko nawigacyjne do innych serwisów





Powrót na górę   © 2001 Agencja Reklamowa INTRATA & Zbigniew Bochenek
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved