Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Towarzystwa Eksploracyjnego
Strona główna
O Towarzystwie
Program spotkań TE
Relacje ze spotkań TE
Relacje z wypraw
Relacja specjalna na 25-lecie TE
Dyskusyjne forum globtroterów
Informacje wydawnicze
Galeria zdjęć
Ciekawe adresy internetowe
Skrzynka pocztowa
Archiwum
Relacje ze spotkań TE
Poprzednie spotkania:
Peru
Nepal
Gwatemala
Polska wyprawa motocyklowa "Dookoła Himalaje 2000"
Oman
więcej...

     Czy kraj odwiedzany corocznie przez miliony turystów Świątynia Inskrypcji w Palenque jest odpowiednim miejscem na prawdziwą wyprawę? Czy znajdziemy w nim niewydeptane ścieżki, niezniszczoną przyrodę i prawdziwą miejscową kulturę? Takie i podobne pytania nurtowały nas, gdy w marcu tego roku pakowaliśmy się przed wyjazdem do Meksyku. Bo już nie pierwszy raz jechaliśmy do kraju, który nie był pierwszy na naszej liście - podobnie jak rok wcześniej, gdy pojechaliśmy do RPA, zdecydowała promocja biletów lotniczych.

     I podobnie jak przed rokiem, szczęśliwie dla nas, decyzja o wyjeździe okazała się "strzałem w dziesiątkę".

     Meksyk jest olbrzymim krajem (prawie 2 mln km2), odległości są tutaj naprawdę oszałamiające, zwłaszcza gdy podróżuje się autobusem. Z Cancun na południowym wschodzie do Tijuany na północnym zachodzie trzeba przejechać 4600 km.

     Nie wierzcie, gdy ktoś mówi, że w 3 tygodnie zwiedził Meksyk.

     Mając tylko 5 tygodni i nie chcąc oczyścić konta na rzecz miejscowych Uliczny stragan w San Cristobal przewoźników lotniczych, zdecydowaliśmy się zwiedzać południową część Meksyku (do okolic 20 równoleżnika).

     Wylądowaliśmy w Cancun i pierwsze dni prażyliśmy się na słynnych karaibskich białych plażach i pluskaliśmy w lazurowej wodzie wśród koralowych raf. Lenistwo nie trwało jednak długo, bo obowiązkiem prawdziwych podróżników (a za takich zawsze na wyprawach się uważamy) jest znosić upały i niewygody interioru, a nie mieszać się z rozbestwionymi klientami biur podróży.

     Na dobre zaczęliśmy naszą wyprawę w nieprzebytych lasach Chiapas (najbardziej "indiańskiej" części Meksyku), odkrywając potęgę piramid Majów i piękno tropikalnej przyrody. Potem udaliśmy się w góry do San Cristobal - kolebki groźnych Zapatystów.

Indiańskie wyroby w stanie Chiapas

     Dalej nasz szlak wiódł przez przesmyk Istmo de Tehuantepec do stanu Oaxaca - tu oprócz pięknej kolonialnej stolicy stanu odwiedziliśmy wiele indiańskich wiosek i wspaniałych ruin.

     Tu też po raz pierwszy zobaczyliśmy Pacyfik.

     Zbliżał się Wielki Tydzień, więc udaliśmy się na suche wyżyny środkowego Meksyku do miast znanych z uroczystych obchodów Wielkiego Tygodnia ("Semana Santa").

     O ile Palmowa Niedziela (w Patzuaro) wydała się nam bardzo swojska i mało egzotyczna, to obchody Wielkiego Piątku w jednym ze "srebrnych" miast Guanajuato zachwyciły nas niewymownie.

     Następnie pojechaliśmy nad Zatokę Meksykańską do wspaniałych ruin El Tajin, po czym przez Kordylierę Wulkaniczną udaliśmy się do miasta Meksyk.

     W czasie naszej podróży szukaliśmy nie tylko głównych atrakcji Autorzy na tle ruin Palenque archeologicznych, jak Teotihuacan czy Palenque, lub przyrodniczych, takich jak kanion Sumidero, wodospady Aqua Azul czy wulkan Paricutin. Chcieliśmy odnaleźć prawdziwego ducha Meksyku, zobaczyć jak żyje się tam naprawdę, z dala od szlaków wycieczek, odpustowych występów, sombrero, tequili, burritos i sztampowego rękodzieła.

     Szukaliśmy dzikich plaż, dziewiczej przyrody, życzliwych ludzi i przede wszystkim wspaniałych fotograficznych tematów. A Meksyk to prawdziwa kopalnia takich tematów, co staraliśmy się przekazać na naszych zdjęciach.



 KOMUNIKATY
Już wkrótce kilka kolejnych serwisów zapraszamy do ich odwiedzania. Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

żeby otworzyć okienko nawigacyjne do innych serwisów





Powrót na górę   © 2002 Agencja Reklamowa INTRATA & Zbigniew Bochenek
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved