Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Towarzystwa Eksploracyjnego
Strona główna
O Towarzystwie
Program spotkań TE
Relacje ze spotkań TE
Relacje z wypraw
Relacja specjalna na 25-lecie TE
Dyskusyjne forum globtroterów
Informacje wydawnicze
Galeria zdjęć
Ciekawe adresy internetowe
Skrzynka pocztowa
Archiwum
Relacje ze spotkań TE
Poprzednie spotkania:
Nowa Gwinea
Madagaskar
Andy Patagońskie
Ruanda - Szwajcaria Afryki?
Irak wczoraj i dziś
więcej...

     Maszerując w lejącej się z nieba spiekocie kamienistej Cytadela w Aleppo pustyni, drogą, którą od godziny nie jechał żaden pojazd, docieramy wreszcie do położonego na pustkowiu przejścia granicznego Azaz, na drodze łączącej tureckie Gaziantep z syryjskim Aleppo.

     Po trzygodzinnych peregrynacjach granicznych, wypełniwszy wymagane formularze, wkraczamy wreszcie do Syrii. Przygodny kierowca wiezie nas do serca handlowej części Aleppo - na Baron Street.

     Halab, jak często zamiennie nazywają miejscowi Aleppo, to jedna z odwiecznych potęg miejskich Bliskiego Wschodu, przez którą przetaczały się oddziały hittyjskie, rzymskie, perskie, mameluckie, krzyżackie, mongolskie i tureckie. Miasto położone na skrzyżowaniu szlaków handlowych wiodących z Istambułu do Damaszku oraz z Mosulu do Lattakii, szybko powstawało z ruin po kolejnych najeżdźcach, aby stać się łakomym kąskiem dla następnych. Do licznych zniszczeń dokonanych ręką ludzką dołączyło jeszcze potężne trzęsienie ziemi, które w 1822 roku pochłonęło kilka tysięcy ofiar, zmniejszając populację mieszkańców miasta o 60%. Skutki tego kataklizmu najlepiej widać na terenie górującej nad miastem cytadeli. Z jej licznych, pochodzących z XII i XIII wieku pałaców, meczetów, zbrojowni, skarbców, pozostały jedynie: częściowo zrekonstruowana brama główna z wspaniałym schodkowym mostem, wznoszącym się ku równie udatnie odbudowanemu pałacowi królewskiemu mameluckiego władcy Malika Al-Aziza Mohammeda oraz dwa małe, kamienne meczety. Ze szczytu cytadeli roztacza się wspaniały widok na stare oraz współczesne dzielnice Aleppo.

     Opuszczając cytadelę wkraczamy w gąszcz labiryntowych wąskich uliczek starego miasta, którego główną arterię stanowi zadaszona ulica targowa, pełna sklepików wszelkich specjalności, pachnąca przyprawami i świeżo paloną kawą. Od ciasnoty i gwaru bazarowych uliczek odetchnąć można podziwiając architekturę: Wielkiego Meczetu - Jami'a Zakariyyeh z minaretem datowanym na 1090 rok, Medresy Halawiyyeh, Meczetu Al-Khosrowiyyeh.

     Aleppo jest miastem o największym w Syrii odsetku ludności chrześcijańskiej. Wyznawcy Ortodoksyjnych Kościołów: Syryjskiego, Ormiańskiego i Greckiego, Maronici i Katolicy obrządku rzymskiego stworzyli rozległą dzielnicę, w której podziwiać można ich kościoły i zbory.

     Po skosztowaniu smaków nocnego życia Aleppo udajemy się do Qala'at al-Mudiq Ruiny rzymskiego miasta w Apamea czyli do antycznej Apamei, gdzie na rozległym płaskowyżu istniało niegdyś pięciotysięczne rzymskie miasto, po którym pozostały majestatyczne ruiny z dwukilometrowym cardo otoczonym imponującą kolumnadą.

     Godzinę później, wynajęta za "psie pieniądze" taksówka wiezie nas ku ruinom ismaelickiego zamczyska Musyaf, które w XII w. stanowiło schronienie walecznej ortodoksyjnej sekty muzułmańskiej, kierowanej przez Sinana - postrach Krzyżowców, zwanego przez nich Starym Człowiekiem z Gór.

     Trzydzieści pięć kilometrów na południe od Musyaf znajduje się jedna z Zamek Crac des Chevaliers najwspanialszych na świecie twierdz krzyżackich - Zamek Crac des Chevaliers, będący w XII w. warownym schronieniem dla czterotysięcznego zakonnego garnizonu rycerskiego. Zamek ten stanowił jedno z najsilniejszych ogniw w łańcuchu warowni strzegących drogi ku Jerozolimie.

     Po dniu pełnym wrażeń, późnym wieczorem docieramy do Hama. To czwarte pod względem wielkości miasto Syrii, o podobnie złożonej historii odległej jak Aleppo, zapisało również krwawą kartę w dziejach współczesności. Tutaj bowiem w 1982 roku wybuchło powstanie przeciw rządom zmarłego niedawno Prezydenta Hafeza al-Assada, stłumione dywanowym nalotem bombowym przez skierowane przez Prezydenta wojska. Rany w strukturze architektonicznej miasta nie zagoiły się do dziś. Na szczęście niszczącej sile Norie w okolicy Hamy historii oparły się największe perełki Hamy, jakimi są potężne, drewniane koła wodne - norie, tłoczące wodę z nurtu rzeki Orontes do licznych, przecinających miasto akweduktów. Nad brzegiem rzeki ocalał także filigranowy acz piękny pałac Paszy Al-Azema, z pełnymi zieleni wewnętrznymi dziedzińcami i fontannami.

     Z żalem żegnając gościnną Hamę udajemy się w dalszą podróż do Damaszku. Ta sześciomilionowa dziś stolica Syrii jest jednym z bliskowschodnich wiecznych miast, którego początki sięgają trzech tysięcy lat przed Chrystusem, o czym świadczą zapiski na glinianych tabliczkach odnalezionych w ruinach Mari. Damaszek zdobywali pierwsi konkwistadorzy antycznego świata: Dawid - król Izraela, Nabuchodonozor. Po nich przyszedł czas na Persów, oddziały Aleksandra Wielkiego, kalifów omajadzkich, seldżuckich Turków, oddziały Saladyna i hordy Mongołów. Ostatecznie kontrolę nad miastem objęli Arabowie.

     Najpiękniejsze zabytki Damaszku skrywa w swym labiryntowym wnętrzu Stare Miasto. Tętniący handlowym gwarem zadaszony targ - Souk al-Hamadiyyeh wyprowadza przybyszów, nieco znienacka, na ruiny rzymskiej świątyni Jupitera. Krok dalej znajduje się najsłynniejszy w Syrii Meczet Minaret meczetu Omajadów w Damaszku Omayyad, zawdzięczający swą nazwę VI Kalifowi z dynastii Omajadów, który przekształcił Bazylikę Św. Jana Chrzciciela w świątynię muzułmańską. Uwagę przykuwają tu:

  • minarety: Jezusa i al-Arouz;
  • XIV wieczna, potężna szkatuła na datki wsparta na czterech kamiennych kolumnach, pokryta złoconymi mozaikami;
  • hol modłów z legendarnym grobowcem Proroka Yahia czyli Jana Chrzciciela.

     Wędrując przez Stare Miasto Damaszku nie wolno pominąć wybudowanego przez Irańczyków, kapiącego od złota i szkiełek Meczetu Saida Ruqqaya, Pałacu Paszy al-Azema, Medres An Nuri, Al-Adilliyya, Az-Zahiriyya, a w dzielnicy chrześcijańskiej kaplic Ananiasza i św. Pawła.

     W nowej części miasta znajduje się Muzeum Narodowe z imponującymi zbiorami, pochodzącymi z prac wykopaliskowych w Mari, Dura Europos, Palmyrze, Hauran, Homs i Bosrze.

     Nieopodal muzeum znajduje się dworzec autobusowy, z którego wyruszamy "na podbój" antycznej Bosry. Miasto to, położone nad jordańską granicą, skrywa ruiny jednego z najlepiej Teatr rzymski w Bosrze zachowanych teatrów romańskich z czasów, kiedy Bosra była stolicą rzymskiej prowincji Arabia. Dobrą kondycję teatr zawdzięcza późniejszej fortecznej obudowie, którą umacniali kolejni arabscy władcy z dynastii Omajadów, Abasydów i Ajubidów.

     Wokół teatru rozciągają się rozległe ruiny ulic i domostw mieszczańskich, odsłaniane wśród współczesnych gliniano-kamiennych zabudowań miasteczka.

     Celem kolejnego całodniowego wypadu z Damaszku staje się Maalula - zawieszone w skalnym wąwozie, zamieszkane przez grekokatolików miasteczko, w którym do dziś dnia mówi się po aramejsku. Język, którym posługiwał się Chrystus i jemu współcześni, którym zapisano pierwsze księgi Starego Testamentu, przetrwał w tej chrześcijańskiej enklawie dzięki tradycji liturgicznej Konwentów Św. Tekli i Św. Sergiusza.

     Kilkanaście kilometrów na zachód znajduje się granica Libanu, którą przekraczamy o świcie udając się do Bejrutu. Mimo potężnych zniszczeń, jakie przyniosły Libanowi wojna domowa z lat 1975-92 oraz izraelskie naloty w ramach operacji "Grona Gniewu", kraj ten, podobnie jak jego stolica, szybko podnosi się z wojennego chaosu. Wymiana handlowa realizowana dzięki nowoczesnym portom oraz liczne inwestycje zagraniczne sprawiają, iż kraj ten odzyskuje rolę bliskowschodniego potentata ekonomicznego, przerastając w tej mierze starszą i niespecjalnie kochaną tu "siostrę Syrię". Na miejscu Plac d'Etoile w Bejrucie niedawnych ruin w centrum Bejrutu wyrosły już świeżo odbudowane kamienice w otoczeniu Placu d'Etoile, trwa także rekonstrukcja zabudowy północnej flanki Place des Martyres. W tym dźwigającym się szybko z ruin "Paryżu Bliskiego Wschodu" wre handlowe życie, zwłaszcza w dzielnicy Hamra, studenci tłumnie nawiedzają restauracyjki w sąsiedztwie American University of Beirut, a spacerowicze na Promenadzie de Gola znów rozkoszują oczy zachodem słońca nad wyłaniającymi się z morza Gołębimi Skałami.

     Następnego dnia rano, mijając widoczne jeszcze gdzieniegdzie wypalone szkielety biurowców i kamienic, udajemy się na południe. Mikroskopijne rozmiary Libanu pozwalają nam na objechanie w ciągu jednego pełnego dnia wszelkich interesujących punktów na południu kraju. Odwiedzamy kolejno:

  • Deir al-Qamar - maronickie miasteczko na obficie zalesionych zboczach Gór Libanu;
  • Pałac Emira Amina w miejscowości Beiteddine, będący arcydziełem XIX-wiecznej architektury arabskiej z wyraźnymi wpływami włoskiego baroku;
  • antyczny fenicki port Sydon zwany dziś Saidą, Krzyżacki zamek na wodzie w Sydonie przejmowany w kolejnych wiekach przez Greków, Rzymian, Arabów, a przejściowo także przez Krzyżowców, po których pozostał malowniczy zamek usytuowany na spiętej z brzegiem kamienną groblą wysepce;
  • ruiny fenickiej świątyni Boga Echmouna - pierwowzoru Asklepiosa, patrona medycyny;
  • morze antycznych ruin, jakim jest obecnie miasto Tyr (Sour);
  • położoną na pograniczu z Izraelem wioskę Kana, uznawaną za domniemaną Kanę Galilejską, w której do dziś widoczne są płaskorzeźby stworzone ręką pierwszych chrześcijan wokół świętej groty.

     Kolejny dzień w Libanie to runda przez jego północne terytoria, obejmująca m.in.:

  • wjazd kolejką linową na Górę Harissa, na której szczycie znajduje się 13-tonowy posąg Matki Boskiej Libańskiej oraz maronickia katedra;
  • zwiedzanie niewiarygodnie pięknych jaskiń Jeita, słynących z największego na świecie nagromadzenia form naciekowych w przeliczeniu na metr kwadratowy;
  • wizytę w malowniczym portowym miasteczku Byblos, które wyrosło w sąsiedztwie ruin: fenickiej Świątyni Baalat Gebal, amoryckiej Świątyni Obelisków dedykowanej Bogowi Rosheph - patronowi ognia, rzymskich budowli miejskich oraz majestatycznych pozostałości krzyżackiego zamku.

     Kulminacją podróży przez północno-wschodni Liban staje się wizyta w Dolinie Baalbek - kolumnada świątyni Jupitera Bekaa z położonym w jej sercu Baalbek. Minąwszy pokryte winnicami zbocza nad chrześcijańskim miasteczkiem Zahle, jadąc dnem tej żyznej doliny, już z drogi widoczne są potężne kolumny ocalałe z kolumnady otaczającej rzymską Świątynię Jupitera. Nieopodal uwagę przykuwa znakomicie zachowana świątynia uznawana błędnie za miejsce kultu Bachusa, przypominająca kształtem swej bryły ateński Akropol. Badania archeologiczne wskazują, iż świątynia ta dedykowana była Bogini Astarte (Wenus), stanowiąc wówczas najbogaciej udekorowaną świątynię rzymską.

     Dolina Bekaa zamieszkana jest w większości przez szyitów działających w ramach organizacji militarnej Hezbollah, której flagi witają przyjezdnych na wszystkich drogach okalających Baalbek.

     Mozolna wspinaczka antycznym już prawie mercedesem-taksówką po górskiej drodze ku przełęczy w centralnym masywie Gór Libanu kończy się w rezerwacie cedrów. Miejsce to jest najświętszą relikwią Libańczyków. Ocalało tu 12 ponadtysiącletnich cedrów i kilkanaście nieco tylko młodszych okazów. Wspominane w Starym Testamencie, bezlitośnie wyrąbywane przez wieki libańskie cedry były źródłem doskonałej jakości drewna, wysyłanego przez Fenicjan do Egiptu i Jerozolimy, gdzie posłużyły do budowy sarkofagów oraz pierwotnej struktury Świątyni Salomona. Dziś, oprócz ścisłej ochrony gatunkowej, objęte są także duchową opieką Patriarchy Libanu jako Boże Cedry.

     W centralnej części zachodnich stoków Gór Libanu znajduje się imponujący wąwóz Kadisha z zawieszonymi na jego stromych ścianach klasztorami maronickimi.

     Zjeżdżając ze stoków górskich ku północy docieramy do Tripoli (Trablusu) - drugiego co do wielkości miasta Libanu. W starej jego części uwagę przykuwają: Cytadela Raimonda de Saint-Gilles górująca nad miastem, zielony meczet Tainal - perełka XIV-wiecznej architektury muzułmańskiej oraz kręte bazarowe uliczki z licznymi wytwórniami wonnych oliwnych mydeł. Dzielnica nadmorska - Al-Mina mieści obok postkolonialnych kamienic liczne mieszkalne pudełkowce.

Palmyra

     Następnego dnia rano żegnamy gościnny Liban, aby ruszyć w głąb pustyni syryjskiej. Po przesiadce w przemysłowym mieście Homs i trzygodzinnej podróży zawiewaną pustynną drogą, pod wieczór docieramy do oazy Palmyra. Na jej obrzeżu znajdują się najokazalsze i najbardziej znane na świecie antyczne ruiny Syrii. Szczyt swojej świetności przeżywała Palmyra w czasach panowania Królowej Zenobii, która odrzucając wcześniejszy rzymski protektorat, stworzyła tu samodzielne państwo. Po czasach tych pozostały ruiny potężnej Świątyni Słońca, wielkiej kolumnady, łaźni i obozu Dioklecjana, agory oraz teatru. Wielość tutejszych wspaniałości w połączeniu z 40-stopniowym upałem łatwo doprowadza do granic udaru, któremu zapobiec może tylko zimne piwo z puszki serwowane przez tutejsze knajpki.

     Kolejne pół dnia w autobusie żeglującym wśród pustyni pozwala na dotarcie nad zielone brzegi Eufratu w miejscowości Deir ez-Zur. Stąd już tylko krok czyli 130 kilometrów na południe do pradawnego Mari. Pięć tysięcy lat temu istniało tu silne państwo rządzone przez Króla Zimrilina, które stanowiło wrota do Mezopotamii. Po dawnej świetności pozostały zawiewane piachem pustyni ruiny królewskiego pałacu i domostw mieszczańskich.

     Dalej na południe jest już tylko Irak, w kierunku którego mkną liczne łamiące embargo ciężarówki.

     W połowie drogi między Mari i Deir ez-Zur leżą kolejne fascynujące ruiny - Syryjskie pożegnanie legendarny Dura Europos. Olbrzymia hellenistyczno-rzymska forteca, stanowiąca niegdyś ostatni bastion "europejskiego świata", góruje nad zieloną wstęgą Eufratu.

     Zamykając nieco zapętloną trasę po Syrii i Libanie kierujemy swe kroki ponownie na północ. Odwiedzamy na krótko Lattakię - największy port morski dzisiejszej Syrii, który w czasach rzymskich był jednym z pierwszych wolnych miast antycznego świata, zwanym wówczas Laodiceą, aby następnego dnia rano znaleźć się na tureckiej granicy.



 KOMUNIKATY
Już wkrótce kilka kolejnych serwisów zapraszamy do ich odwiedzania. Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

żeby otworzyć okienko nawigacyjne do innych serwisów





Powrót na górę   © 2001 Agencja Reklamowa INTRATA & Zbigniew Bochenek
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved