Link - www.linia.pl Link - Banner - Reklama



Logo serwisu Towarzystwa Eksploracyjnego
Strona główna
O Towarzystwie
Program spotkań TE
Relacje ze spotkań TE
Relacje z wypraw
Relacja specjalna na 25-lecie TE
Dyskusyjne forum globtroterów
Informacje wydawnicze
Galeria zdjęć
Ciekawe adresy internetowe
Skrzynka pocztowa
Archiwum
Relacje ze spotkań TE
Poprzednie spotkania:
Himalaje Nepalu
Portugalia - od baroku do współczesności
Aconcagua i Atacama
Pacyfik - wyspy najdalsze...
Wietnam
więcej...

     Naszą podróż po Tanzanii rozpoczęliśmy od położonego w Słoń w parku jeziora Manyara północnej części kraju miasteczka Arusha. Dzięki swemu położeniu w pobliżu dwóch największych masywów Tazanii - Kilimandżaro i Meru Arusha jest bardzo ruchliwym, barwnym miejscem, pełnym turystów i oferujących swe usługi tubylców. Leży u stóp drugiej co do wysokości góry Tanzanii - Meru, pięknego stożka wygasłego wulkanu, będącego wyzwaniem dla wielu miłośników gór.

Masajka z wioski przy kraterze Ngorongoro

     Głównym celem naszej tanzańskiej wyprawy było safari po trzech parkach narodowych północnej Tanzanii. Pierwszym z nich był park narodowy jeziora Manyara. Park ten otacza duże jezioro Manyara, usytuowane przy krawędzi Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Ma on leśny charakter, z różnymi formacjami roślinnymi, od potężnych dębów aż do lasu bagiennego w pobliżu brzegu jeziora. Wśród roślinności kryją się liczne gatunki zwierząt. Widzieliśmy duże stada pawianów, pasące się żyrafy, antylopy impala i gazele. Mieliśmy także spotkanie ze sporym stadem słoni, nie przejmujących się na szczęście naszą obecnością. Bogata jest także fauna ptasia, występują tu m.in. zimorodki i dzioborożce. W jeziorze pławią się liczne hipopotamy.

     Po zwiedzeniu parku jeziora Manyara ruszyliśmy dalej na zachód, aby zobaczyć jedną z największych atrakcji Afryki Wschodniej - krater Ngorongoro. Do krawędzi krateru znajdującej się na wysokości 2700 metrów dotarliśmy we mgle wczesnym rankiem, przebijając się przez niemal mistycznie wyglądający tropikalny las deszczowy. Na krawędzi krateru znajduje się wioska Masajów. W kraterze Ngorongoro Odwiedziliśmy tę wioskę - za drobną opłatą mogliśmy zapoznać się z bliska z życiem Masajów, obejrzeć ich stroje, ozdoby i wnętrze chaty. W wiosce znajduje się szkoła, a w niej, co jest znakiem nowych czasów, dzieci uczą się angielskiego. Po rozrzedzeniu się mgły ruszyliśmy drogą 600 metrów w dół, aby dotrzeć na dno krateru. Krater Ngorongoro nazywany bywa "Arką Noego", gdyż ze względu na sprzyjające warunki żyją tu niemal wszystkie gatunki zwierząt (z wyjątkiem żyraf). W kraterze o wymiarach 18 x 22 km jest rzeczywiście wszystko, czego potrzebują zwierzęta: rozległe pastwiska, zagajniki, jezioro i strumienie. Jeździliśmy zatem po dnie krateru, oglądając zebry, bawoły, hieny, olbrzymie stada gnu, hipopotamy, antylopy, a nawet bardzo rzadkie nosorożce czarne. Spośród ptaków spotkaliśmy strusie, żurawie, sępy i orły afrykańskie. Byliśmy świadkami zakończonego sukcesem polowania lwów na zebrę. Po jeziorze Magadi usytuowanym w części krateru przechadzały się liczne flamingi.

Portret antylopy gnu

     Po pełnym wrażeń dniu w kraterze Ngorongoro następnego ranka udaliśmy się do położonego bardziej na południe parku narodowego Tarangire. Park ten ma odmienny charakter od wcześniej zwiedzanych miejsc; dominuje tu pofalowana sawanna z licznymi baobabami i akacjami wzdłuż brzegów rzeki przecinającej ten obszar. Występują tu w dużych ilościach słonie, przechadzające się całymi stadami po sawannie w poszukiwaniu nowych miejsc żerowania. Widzieliśmy liczne zebry, antylopy, strusie, a także żyrafy korzystające z owoców drzewa kiełbaskowego. Przejazd po parku był doskonałym uzupełnieniem wrażeń z innych parków narodowych.

     Po powrocie do Arushy pojechaliśmy do parku narodowego Arusha, który obejmuje m.in. szczyt Meru (4565 m). Wraz z miejscowym strażnikiem przyrody wyruszyliśmy w górę, aby dotrzeć Polowanie w kraterze Ngorongoro do położonego na wysokości 2500 metrów schroniska Miriakamba. Na trasie podziwialiśmy bogatą roślinność łąkową i leśną; w pewnym momencie ujrzeliśmy ponad chmurami fragment szczytu Kilimandżaro, odległego o 70 km. W pełnej krasie widzieliśmy ten szczyt następnego ranka; widok ten sprawiał olbrzymie wrażenie. Obejrzeliśmy krater Meru ze wspaniałą ścianą o wysokości 2000 metrów i zeszliśmy stopniowo w dół, podziwiając po drodze piękny las deszczowy z ciekawymi okazami przyrody, m.in. potężnym, wiekowym figowcem.

     Następnym etapem naszej wyprawy była podróż na wybrzeże Tanzanii. Rejsowym Stado słoni w parku Tarangire autobusem przemierzyliśmy 650 km, przecinając rzadko zaludnione sawannowe obszary wschodniej części kraju. Dotarliśmy do metropolii położonej na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego, Dar-es-Salaam (dawnej stolicy Tanzanii), lecz naszym celem była odległa o 40 km egzotyczna wyspa Zanzibar. Skorzystaliśmy zatem z szybkiego wodolotu i już po półtorej godzinie dotarliśmy do stolicy wyspy, miasta Zanzibar.

     Zwiedzanie wyspy zaczęliśmy od starej dzielnicy Zanzibaru - Kamiennego Wschodnia ściana Meru Miasta. Najstarszym zabytkiem jest wzniesiony na ruinach portugalskiego kościoła arabski fort z końca XVII wieku. Do dziś zachowały się dobrze potężne kamienne mury oraz narożne wieże fortu. Jednym z najciekawszych elementów architektonicznych są olbrzymie, piękne rzeźbione drewniane odrzwia w bramie głównej fortu. Tego typu drzwi z kołatkami z brązu są ozdobą wielu domów starówki Zanzibaru, pochodzących częstokroć z XIX wieku. Spacer wąskimi uliczkami starówki pozwala zanurzyć się w atmosferę miasta. Liczne balkony, loggie i werandy świadczą o europejskich wpływach architektonicznych. Charakterystycznym elementem są także niskie, kamienne ławy wzdłuż domów, zwane baraza, będące zwłaszcza dla starszych Zanzibarczyków miejscem spotkań towarzyskich.

     Przy ulicy biegnącej wzdłuż nabrzeża są usytuowane najokazalsze, najważniejsze budowle Kamiennego Miasta. W pobliżu Arabskiego Fortu został wzniesiony w końcu XIX wieku Szczyt Kilimandżaro widziany ze stoków Meru pałac, będący siedzibą sułtana Bargasha. Na owe czasy była to budowla niezwykła, wyposażono ją bowiem w oświetlenie elektryczne i windę. Nic zatem dziwnego, że miejscowi nazwali ten pałac Domem Cudów, Wejścia do pałacu, będącego obecnie muzeum, strzegą dwie portugalskie armaty z brązu pochodzące z XVI wieku.

     Niedaleko znajduje się pałac głównego sułtana Zanzibaru - rezydencja Górska gladiola wzniesiona w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Po uzyskaniu niepodległości budynek ten był miejscem obrad rządu Zanzibaru. Obecnie wnętrza pałacowe zamieniono na muzeum; można tu oglądać umeblowanie sułtańskich apartamentów i zapoznać się z arabską historią wyspy.

     Jedną z najpiękniejszych budowli Kamiennego Miasta jest Stara Apteka. Zbudowano ją dla uczczenia jubileuszu wstąpienia na tron królowej Wiktorii z przeznaczeniem na szpital, lecz wkrótce została zamieniona na aptekę. Ten czteropiętrowy budynek wyróżnia się wspaniale rzeźbionymi, drewnianymi balkonami w stylu kolonialnej architektury hinduskiej. Obecnie znajduje się w nim Ośrodek Kulturalny Kamiennego Miasta.

     Z budowli sakralnych możemy oglądać zarówno meczety, jak i wzniesione przez Europejczyków kościoły. Wśród świątyń muzułmańskich wyróżniają się meczet Balnara z bogato zdobionym Stary figowiec w parku Arusha minaretem oraz meczet Aga Khan ze wspaniałymi zdobieniami ścian zewnętrznych. W środku Kamiennego Miasta na miejscu dawnego targu niewolników wzniesiono w latach siedemdziesiątych XIX wieku anglikańską katedrę. Została ona zbudowana w formie bazyliki, będącej mieszanką stylów gotyckiego i arabskiego. W pobliżu katedry można oglądać dawne miejsca przetrzymywania niewolników.

     Zanzibar był w XIX wieku miejscem, skąd wyruszali na odkrywanie wnętrza Afryki podróżnicy i misjonarze. Tu mieli swą bazę odkrywcy źródeł Nilu, Burton i Speke, dr Livingstone i Stanley. W stolicy wyspy znajduje się budynek, będący świadectwem tamtych pionierskich czasów. W budynku tym Dom Cudów na Zanzibarze mieszkał w 1886 roku David Livingstone przed wyruszeniem na swą ostatnią wyprawę w głąb Czarnego Lądu. W późniejszym okresie dom ten był miejscem spotkań religijnych; obecnie znajduje się tu Zarząd Turystyki Zanzibaru.

     Lecz miasto Zanzibar to nie tylko zabytki, to również tętniący życiem targ, gdzie można kupić wszystko, począwszy od świeżych produktów spożywczych, poprzez liczne pamiątki z hebanowymi figurkami na czele, aż do barwnych miejscowych strojów dla kobiet, zwanych kanga. To także ruchliwy port, gdzie przybijają statki handlowe i wodoloty łączące wyspę z lądem stałym, jak również arabskie łodzie żaglowe dhow, służące miejscowym do połowów ryb. Z plaży w pobliżu portu odpływają na niewielkie wyspy otaczające Zanzibar liczne, wyposażone w motor łodzie. Wybraliśmy się jedną z takich łodzi na odległą o pół godziny drogi Wyspę Więźniów. Nazwa wyspy pochodzi od zbudowanego tu w XIX wieku więzienia, gdzie przetrzymywano przekraczających prawo Zanzibarczyków. Obecnie więzienie popadło w ruinę; z trudem Kamienne Miasto od strony morza można rozpoznać pokryte roślinnością poszczególne fragmenty zabudowań. Atrakcjami przyciągającymi turystów na wyspę są piękna, piaszczysta plaża oraz pobliska rafa koralowa. Dużą atrakcją jest także hodowla olbrzymich żółwi z Aldabry, sprowadzonych tu z Seszeli w końcu XIX wieku. Najstarsze okazy tego gatunku dożywają 250 lat osiągając 400 kg wagi. W ośrodku jest prowadzona hodowla młodych żółwi, można je także oglądać w porze karmienia.

     Zanzibar bywa nazywany wyspą przypraw, gdyż występują tu idealne warunki do uprawy goździków, mięty, imbiru, cynamonu, kardamonu i wielu egzotycznych owoców. "Żelaznym" punktem pobytu Ananas na plantacjach przypraw na wyspie jest więc tzw. Spice Tour, czyli wycieczka na plantacje przypraw. Wybraliśmy się na tę wycieczkę z przewodnikiem, który prowadził nas w sposób fachowy przez kolejne plantacje, wskazując na poszczególne rośliny i objaśniając ich zastosowanie. Mogliśmy po raz pierwszy w naturze zobaczyć, jak wygląda krzew pieprzu, goździkowiec, krzew cynamonowy, drzewo z gałką muszkatołową czy płożący się kardamon. Widzieliśmy z bliska potężne drzewa bochenkowe z kolczastymi owocami o wadze do 15 kg, drzewa z owocami mango, granatami i wydzielającymi okropną woń, lecz smacznymi durianami. Mogliśmy zakosztować ściętych specjalnie dla nas ananasów i zebranych wprost z palmy orzechów kokosowych. Z zaciekawieniem oglądaliśmy krzew, z którego wytwarza się jodynę oraz owoce krzewu, służące do wyrobu lokalnej pomadki do ust. W trakcie zwiedzania plantacji można było nabyć elegancko opakowane zestawy miejscowych przypraw. Na zakończenie wycieczki odwiedziliśmy zabytkowe perskie łaźnie. Wycieczka była bardzo ciekawym doświadczeniem, poszerzającym naszą wiedzę przyrodniczą i kulinarną.

     Tym, co najbardziej przyciąga turystów na Zanzibar, są wspaniałe, piaszczyste plaże i otaczające wyspę rafy koralowe. Najpiękniejsze plaże występują w dwóch miejscach: na wybrzeżu wschodnim oraz w północnej części wyspy. My udaliśmy się na północny kraniec wyspy, w okolice miejscowości Ras Nungwi. Tu znaleźliśmy idealne warunki do wypoczynku - wspaniałą piaszczystą plażę, piękną Łódź dhow u północnych wybrzeży Zanzibaru rafę koralową w odległości 300 metrów od brzegu, bogatą, tropikalną roślinność, czyste, wolne od wodorostów morze. Miejscowość Ras Nungwi to typowa wioska rybacka, będąca głównym ośrodkiem budowy łodzi żaglowych dhow. Mogliśmy często obserwować te łodzie sunące bezszelestnie po spokojnych wodach Oceanu Indyjskiego. Przyglądaliśmy się także pracy rybaków na niewielkich łodziach-dłubankach, wyławiających sporych rozmiarów ryby i "owoce morza", które następnie można było spożyć w miejscowej restauracji. Po kilku dniach wypoczynku z żalem opuszczaliśmy wyspę, po raz ostatni podziwiając jej widok z pokładu samolotu.



 KOMUNIKATY
Już wkrótce kilka kolejnych serwisów zapraszamy do ich odwiedzania. Twoja linia.pl
 
Serwisy linia

Kliknij tu,

żeby otworzyć okienko nawigacyjne do innych serwisów





Powrót na górę   © 2001 Agencja Reklamowa INTRATA & Zbigniew Bochenek
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved